Halloween vs Wszystkich Świętych. Dzisiejszy temat to kolejna próba poruszenia niełatwego i ważnego dla nas zagadnienia. Będzie o dyniach i zniczach. Już niebawem Wszystkich Świętych, czyli dzień do odbębnienia na grobach – na szczęście wolne od pracy i szkoły, więc poprzedniego dnia na imprezie halloweenowej można dać sobie nieco w palnik, prawda?

„Halloween to pogańskie święto. Powinni tego zakazać. Żałosne i niepotrzebne.”

– To są dość często wypowiadane słowa. Zarówno przez znajomych, jak i nieznajomych, rodzinę i przyjaciół. Głupie zwyczaje z zachodu, durna zabawa dla dzieciaków – to zaledwie kilka epitetów, jakie da się usłyszeć, gdy ktoś komentuje Halloween.

Halloween vs Wszystkich Świętych

Natomiast prawda jest taka, że z roku na rok świętowanie 31 października staje się coraz bardziej popularnym zwyczajem w Polsce. Oczywiście, że jest to kolejna okazja dla sprzedawców do zarobienia na nas pieniędzy. Ale bierzmy odpowiedzialność za swoje czyny – nikt nas przecież nie zmusza do kupowania dyni, wampirzych kłów i chipsów z duchami. Popyt napędza podaż, więc już po samej mnogości artykułów halloweenowych dostępnych na sklepowych półkach, nieciężko zauważyć rosnącą potrzebę świętowania wśród Polaków.

A w Halloween bawią się głównie młodzi.

W pielgrzymki po domach ruszają już kilkuletnie szkraby, ramię w ramię z tymi kilkunastoletnimi. Natomiast nieco starsi, którzy zbliżają się do 20-stki lub przekroczyli ją już jakiś czas temu (jak my) coraz częściej lubują się w wyprawianiu lub uczestnictwu w imprezach tematycznych, balach przebierańców lub po prostu domówkach u znajomych z dyniami i strasznymi historiami w tle. 

I czy naprawdę Halloween to powód do piętnowania i marudzenia, że ulegamy kolejnym wpływom z zachodu?

Bez przesady. Nie popadajmy w paranoję. Za granicami nie stoją zaborcy. Oczywiście, że Święto Zmarłych to nie jest wielki powód do balowania i nie wpasowuje się to zbytnio w naszą chrześcijańską kulturę, ale co z tego? Może i nawet lepiej – to przecież wolny kraj i każdy może robić to, co mu się żywnie podoba – nie krzywdząc przy tym nikogo. Jest to po prostu fajny termin na zabawę w lekko strasznych klimatach. Wydrążone dynie, pajęczyny zwisające z sufitu, przekąski rodem z filmów grozy i (w sumie częściej bardziej zabawne, niż straszne) przebrania.

Nie każdy musi to akceptować. Pewnie, że nie. Ale jeśli nie lubisz się bawić i nie są Ci w smak tego typu imprezy, to nikt nie każe Ci w tym uczestniczyć. Po prostu daj się pobawić innym. Mam wrażenie, że bardzo często mamy z tym problem. Szczególnie w Polsce. Choć i tak z roku na rok jest jednak coraz lepiej.

 

Halloween vs Wszystkich Świętych

 

Wszystkich Świętych to bezsensowny dwudniowy maraton po cmentarzach…

…z kolorowymi zniczami w reklamówkach z logiem sklepu, gdzie dorwało się przy okazji promocję na czteropak. Mocno, ale niestety szczerze.

Tłumy ludzi w eleganckich płaszczach, których gęby się nie zamykają, dreptają w tę i z powrotem ciasnymi dróżkami między grobami, w poszukiwaniu właściwego pomnika. Tego, którego nie widzieli od roku. Znajomy opis, co…?

Przykro, ale tak właśnie wygląda pamięć o zmarłych w naszych czasach.

Spotkanie z dawno niewidzianymi członkami rodziny nad grobem. To dziwne napięcie. Nikt za bardzo nie wie jak się zachować. Zapalenie znicza to tylko kilka sekund, ale co dalej? Wokół stoją setki ludzi, więc nie można za szybko odejść i wrócić do swoich czterech ścian, odpalić tv i otworzyć chipsów. No, bo jak to będzie wyglądało? – „przecież szanuję pamięć o zmarłych!”. Trzeba odstać swoje. Potwornie Prawdziwe.

I tak stoją wszyscy w fałszywej zadumie nad dziadkiem, którego twarzy już nie pamiętają, a ich myśli krążą daleko poza ogrodzeniem cmentarza. Niektórzy odmawiają najprostsze modlitwy, których nauczyli się przy okazji przygotowań do obowiązkowej pierwszej komunii lata temu. Te niestety często okazują się za krótkie… a sąsiedzi od piątego grobu po lewej wciąż stoją, więc „ojcze nasz” wjeżdża jeszcze kilka razy…

Sami oszukujemy siebie, że naprawdę pamiętamy o naszych zmarłych.

Ten jeden dzień w roku ma nas wywiązać z pewnego obowiązku i utwierdzić nas oraz członków rodziny, że jest tak faktycznie. Pamiętamy, myślimy, szanujemy. Wszyscy zjeżdżamy się na groby na Wszystkich Świętych, ale pozostałe 364 dni w roku jesteśmy tak bardzo zajęci własnymi sprawami, że jakoś nigdy nie udaje się zajechać na grób, postawić kwiatów, czy posprzątać wokół pomnika.  

Przez lata całe rodziny lub jej części migrują, czasami nawet na drugi koniec kraju, czy za granicę. A groby zostają. Wszystkich Świętych to idealny czas na… wycieczkę! Całe rodziny pakują się do samochodów i jadą zapalić znicz na grobie. Bo wypada. Bo tak trzeba, bo przecież pamiętamy i szanujemy. Dla wielu kierowców musi to być chyba pewnego rodzaju trauma, bo chętnie sięgają w te dni po kieliszek, zaraz po wizycie na cmentarzu. Następnie nierzadko wysyłają siebie lub kogoś innego i trzeźwego na cmentarz… ale już na zawsze. Akcja Znicz.

Żyjemy szybko i niekoniecznie chcemy ciągle wspominać bliskich, którzy już odeszli z tego świata.

Jednak nie powinniśmy sobie pozwolić na całkowite zapomnienie. I nie chodzi wcale o to, że konieczna jest comiesięczna wizyta na cmentarzu.

Sama nie odwiedzam ojca za często. Nie muszę, bo pamięć o nim noszę w sercu każdego dnia. Nie potrzebuję specjalnego dnia, by okazać pamięć i razem z tłumem ruszyć na cmentarne alejki. 

Zuza

Choć babcia była mi bardzo bliską osobą i w zasadzie przez lata mnie wychowywała, to nie czuję potrzeby przychodzenia na grób. To nie jest miejsce, w którym ją odwiedzam. Była ciepłą i serdeczną osobą i taką właśnie jest, gdy przywołuję wspomnienia sprzed lat.

Alan

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Być może nie chodzi o to, aby tego jednego dnia pojawić się na cmentarzu, zapalić znicz i odstać swoje.

Jeśli ma to być jedynie coś, „bo wypada”, to chyba jednak nie warto. Lepiej pomyśleć o bliskim zmarłym, wspomnieć go dobrze, być może zatęsknić, zamiast bez namysłu iść na cmentarz, tak jak wszyscy inni. Idealnie jednak by było pójść tego dnia, z refleksją w sercu i postanowieniem, że to być może ten ważny pierwszy krok. A nie tylko kolejne coroczne stanie na grobach i zastanawianie się nad tym za ile minut będzie można się zwinąć do domu lub na małą imprezę u ciotki, wychylić kielicha z rodziną.

 

 

Halloween vs Wszystkich Świętych

Wszystkich Świętych to nie tylko ważne święto w kalendarzu chrześcijanina, ale przez lata stało się również niemal obowiązkowym dniem w życiu większości Polaków. Korki wokół cmentarzy nikogo już nie dziwią. Niestety, chyba bardziej aktywnie i świadomie bierzemy udział w halloweenowych obrządkach, niż we wspominaniu naszych bliskich. 

Halloween vs Wszystkich Świętych: Dobra zabawa w gronie poprzebieranych przyjaciół to jedno, a bliskie nam osoby, których już z nami nie ma – to drugie. I to drugie jest znacznie ważniejsze – przynajmniej powinno być, dla każdego z nas. I mówimy to jako osoby niewierzące, jeśli ma to jakieś znaczenie.

Choć, jak pisaliśmy w poprzednim poście: Nikt nie jest dorosły. Wszyscy tylko improwizują, to nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby oba te dni obchodzić w pełni świadomie i z należytym podejściem.

 

A jeśli masz takie dziwne przeświadczenie, że fajnie by było podać nam swój adres e-mail z własnej nieprzymuszonej woli i otrzymywać od nas powiadomienia o nowych postach (i nie tylko), no to w zasadzie my się wcale nie obrazimy.



 

Komentarze Facebook