Podobno najciężej jest w ogóle zacząć. Wie to każdy ten, który próbował.

Frazesy, frazesy – ale nie zmienia to faktu, że potwornie prawdziwe i wiecznie aktualne. Bo najłatwiej jest przecież olać sprawę lub odkładać ją w nieskończoność, każdą wolną chwilę poświęcać na analizę i ciągle tkwić w tym dziwnym stanie zawieszenia, bo przecież no – szlag! – ciężko jest zacząć. To może nie zaczynajmy wcale?

jak zacząć pisać bloga potwornie prawdziwi

Jak zacząć pisać bloga? Te pierwsze słowa i akapity są ważne.

Tym bardziej jeśli rozchodzi się o pierwszy wpis na nowym blogu, czy stronie. Musisz się jakoś przedstawić innym tak, żeby w ogóle się zainteresowali. I niby rysuje Ci się w głowie pewien obraz, ale tak naprawdę nie wiesz jak się do końca do tego zabrać. Ten pierwszy post musi być taki wyjątkowy na swój sposób. No, bo przecież właśnie zaczynasz niejako nową drogę. Co z tego, że w wirtualnym świecie – liczy się ten pierwszy postawiony krok. A może po prostu czasem warto pójść za ciosem?

Mały krok dla ludzkości, ale wielki dla Ciebie.

Te pierwsze słowa, które znajomi i przecież wielu obcych (bo nigdy nie wiadomo skąd i którędy nagle napłyną ludzie ze wszystkich stron świata, och – na pewno całe tłumy!) przeczyta powinny nie być czymś, czego będziesz zaraz żałować. I – przede wszystkim – nie powinny być kolejnym nic niewnoszącym tekstem, który ludzie przeskanują wzrokiem i po kilku sekundach zamkną, kwitując to tylko wzruszeniem ramion i niemym (albo i nawet głośnym – o zgrozo, wtedy już kaplica!) westchnięciem.

Zacznijmy więc. Jak zacząć pisać bloga? Ten pierwszy wpis.

Jak zacząć? W zasadzie bardzo prosto (i ciężko zarazem). Po prostu zacznij… Teoretycznie jest to NASZ początek (jest nas tu dwoje!), bo praktycznie pomysł już dawno narodził się w naszych głowach, choć nie byliśmy w stanie go zwizualizować (Jakóbiak pewnie by pomógł), a co za tym idzie – urzeczywistnić. Błądziliśmy to tu, to tam, szukając i próbując nadać rytm i kierunek temu, co chcemy tworzyć i przekazywać.

Mieliśmy już swoje miejsce w sieci, w zasadzie to nawet nie jedno.

Recenzjum (bo tak nazwaliśmy stronę) było naszym początkiem – takim na poważnie, jeśli chodzi o blogowanie, choć wcześniej urodziło się kilka innych projektów. Było to miejsce, gdzie – jak sądziliśmy – możemy być wolni i coś zdziałać, ale niestety nie zawsze tak było. Po miesiącach i latach coraz bardziej tego doświadczaliśmy, choć statystyki rosły, a propozycji współpracy było coraz więcej. Okazało się, że byliśmy tylko jednym z wielu trybików w machinie, która działała na zasadach, że wszystko ma być cudownie, och i ach. Że najlepiej to same pozytywne opinie, bo inaczej wypadało się z gry lub stawało się kolejnym celem kółka wzajemnej adoracji blągęrów. I tylko niektórzy byli na tyle odważni, by mieć swoje własne zdanie – a co dopiero go bronić. Ale z biegiem czasu i oni wszyscy gdzieś poprzepadali. Smutno. Szkoda. Choć teraz nie widzimy już w tym nic dziwnego, bo chyba taka jest po prostu kolej rzeczy. I w końcu na nas również przyszła pora. Hasta la vista.

Zapuściliśmy korzenie, które musieliśmy wyrwać. I po prostu wreszcie pójść dalej.

Byliśmy kimś, kim bardzo nie chcieliśmy już być. Po prostu z biegiem czasu przestaliśmy pasować do tego świata. Nasze życie się zmieniło – i można by rzec, że po prostu dorośliśmy (heh). Choć nie do końca. Bo tak naprawdę, to nikt nie jest dorosły – wszyscy tylko improwizują (o czym przeczytacie w kolejnym wpisie). Chcemy przeżywać różne rzeczy, a nie tylko o nich czytać, jak to niestety wygląda, gdy jest się blogerem książkowym. No, bo serio – jak można przeczytać kilka książek w tygodniu i napisać ich recenzje, nie poświęcając przy tym swojego całego wolnego czasu? Ciężko, znamy z autopsji. A i radocha z tego coraz mniejsza.

Chcemy zacząć podróżować, odkrywać… po prostu żyć! – i móc pisać o tym, ze wszystkimi emocjami, z całą prawdą. Uwzględniając wszystkie wady, zalety. Za i przeciw. Wzloty i upadki. Pisać o tych dobrych rzeczach, jak i o tych złych, czy smutnych. Tych, które nas, ale pewnie też i wielu innych, denerwują w dzisiejszym świecie. Nie chcemy, żeby było tak, jak do tej pory.

Jak zacząć pisać bloga? No, to chyba właśnie tak…?

jak zacząć pisać bloga potwornie prawdziwi

To koniec pewnego rozdziału. I początek zupełnie nowego.

Dlaczego w końcu zebraliśmy się na ten krok? Złożyło się na to kilka wydarzeń. Pozytywnych, negatywnych, ale przede wszystkim odkrywczych. Rzeczy, które chcielibyśmy opisać, przekazać, by nie zostały zapomniane, by były przestrogą lub radą na przyszłość dla innych, by znaleźć ludzi, którzy myślą podobnie, by po prostu: coś zrobić. Już tacy jesteśmy, że lubimy robić wspólnie różne rzeczy i to właśnie one wychodzą nam najlepiej. Uzupełniamy się w 100%.

Dlatego też właśnie tak ciężko było nam zrezygnować z Recenzjum. Te ponad 5 ostatnich lat, które upłynęły nam ze świadomością, że mamy swoje wspólne miejsce i robimy razem coś fajnego były dla nas ważne tylko z tego właśnie powodu. Nie dlatego, że dawało nam to radość (choć owszem, na początku dawało), ale chodziło przede wszystkim o wspólne tworzenie. Nie tylko treści, ale chyba po prostu miejsca dla siebie i ludzi nam podobnych (ale niekoniecznie, bo cenimy sobie odmienność i chętnie wdajemy się w dyskusję z człekami zupełnie innymi, jeśli tylko ten dialog jest sensowny). Teraz znów mamy taką okazję – robić coś razem, wspólnymi siłami (Potwornie Prawdziwi witają!). Coś, co będzie przynosić nam satysfakcję i dzięki czemu wywalimy potwory z naszej głowy.

Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? Dlaczego warto odwiedzać ten zakątek?

Przede wszystkim jesteśmy ludźmi, jak każdy z Was. Ludźmi, którzy mają już pewną historię w sieci, z której są mniej lub bardziej dumni. Nie widzimy jednak innego sensownego sposobu na uzewnętrznianie się, dlatego też otwieramy dla siebie kolejne miejsce w internecie – PotworniePrawdziwi.pl, w którym chcemy dzielić się tym, co nam w duszy gra, ale też tym, co doprowadza nas do szewskiej pasji. Jesteśmy parą (względnie) młodych osób, które trwają ze sobą już od prawie dekady (a od niemal dwóch lat zaręczeni), mimo wielu przeciwności losu – o których być może i nawet tu przeczytacie – jeśli poczujemy impuls i chęć podzielenia się doświadczeniami, jednocześnie potrafiąc przekazać to w sensowny sposób, który będzie niósł ze sobą wartość dla innych i może czasem nieco humoru. Choćby i czarnego. Jak nasze dusze.

Zmierzamy do czerpania jak najwięcej z życia. Co, niestety, często nie jest łatwe i bardzo wielu z nas o tym zapomina, w codziennej pogoni za… no właśnie, za czym…? Chcielibyśmy dotrzeć do ludzi, którzy dzięki naszym tekstom wyciągną choć ułamek dla siebie. Być może komuś poprawimy humor, a ktoś inny utożsami się z problemami i wyzwaniami, przed którymi stanęliśmy i które potem opisaliśmy.

Nikt nie wie, co przyniesie kolejny dzień.

Nikt nie przewidzi przyszłości (no, może poza wróżbitą Maciejem). Ale jedno jest pewne – warto robić rzeczy dla siebie – spełniać marzenia (kolejny frazes), które mogą nieść ze sobą jakąś wartość również dla innych. I właśnie to chcielibyśmy tutaj robić. Taką misję sobie obieramy.

Czy nam się powiedzie? Co z tego wszystkiego wyniknie za kilka tygodni, miesięcy, czy lat? Tego nie wiemy. Ale w tym miejscu chcielibyśmy podziękować Ci za to, że jesteś, zajrzałeś i przeczytałeś. To już naprawdę wiele dla nas znaczy. Być może wzruszysz na koniec ramionami i skwitujesz to niemym (albo głośnym!) westchnięciem? Być może jednak kiedyś zajrzysz tu ponownie i odnajdziesz coś, co będzie dla Ciebie wartościowe.

Prawdopodobnie będziemy pisać o codziennych sprawach, miejscach, które warto odwiedzić. Możliwe, że zrecenzujemy to i owo (z perspektywy zwykłego użytkownika/czytelnika/turysty) lub napiszemy o tym, co nas spotkało lub dało do myślenia. Może spróbujemy swoich sił też w tekstach związanych z blogowaniem, marketingiem, grafiką – tematami, które są nam bliskie z racji wykonywanego zawodu lub hobby. Kto wie, co nam podpowie ten wewnętrzny głosik? Jedno wiemy na pewno – nie będziemy się wstrzymywać, bo właśnie po to stworzyliśmy dla siebie to miejsce. Aby pisać. Aby odpowiadać na pytania np. „Jak zacząć pisać bloga?” – ale tak po swojemu. Tak więc…

jak zacząć pisać bloga potwornie prawdziwi

Do zobaczenia.

 

A jeśli masz takie dziwne przeświadczenie, że fajnie by było podać nam swój adres e-mail z własnej nieprzymuszonej woli i otrzymywać od nas powiadomienia o nowych postach (i nie tylko), no to w zasadzie my się wcale nie obrazimy.






Komentarze Facebook